Dźwigniowy ekspres do kawy

Zdecydowaliśmy przeznaczyć specjalny dział dotyczący ekspresu ciśnieniowego na dźwignię. Jest to temat, który chcielibyśmy rozwinąć na łamach naszej strony. Mało kto wie w Polsce o zaparzaniu kawy przez tego rodzaju ekspres.

Zależy nam aby rozpropagować tego typu urządzenie wśród polskich kawoszy. Przede wszystkim wsród właścicieli restauracji, barów, kawiarni, cukierni - wśród tych, którzy szukają czegoś na prawdę wyjątkowego do swojego lokalu.

Może na początek dosłownie troszeczkę historii dotyczącej dźwigniowego eskpresu do kawy.

Prawdziwa rewolucja w zaparzaniu kawy zaczęła się w roku 1938, kiedy to pewien inżynier z Mediolanu o nazwisku Cremonesi wymyślił urządzenie składające się z pojemnika i paleniska węglowego, które to palenisko podgrzewało wodę a ta z kolei "przepływała" przez kawę.

Po wielu próbach wynalazł on ekspres zaopatrzony w dźwignię: mechanizm dźwigniowy uruchamiany mięśniami ludzkimi robił nacisk na sprężynę: następnie sprężyna ta wytwarzyła nacisk na wodę, która przechodziła przez kawę: „na zewnątrz wydobywał się napój, jakiego wcześniej nikt nie widział, napój niebywały na którym osadzała się piękna crema (pianka), w ten sposób kawa nie była zwykłym napojem lecz stawała się "syropem”.

Cremonesi, który niestety nie miał do dyspozycji odpowiednio dużych finansów wszedł we współpracę z Panem Gaggia. Po drugiej wojnie światowej i po śmierci Pana Cremonesi, Gaggia odkupił patent od żony zmarłego inżyniera mediolańskiego i wszedł we współpracę z firmą produkującą grzejniki elektryczne - Faemą, której właścicielem był Pan Ernesto Valente. Milano w owym czasie stawało się miastem międzynarodowym, gdzie odbywały się często targi międzynarodowe, co pozwalało utrzymywać i nadawać modę między innymi modę na picie espresso.

Nowy napój ze względu na swój wygląd wziął nazwę „cafe crema” lub też „cimbalino” Historia espresso charakteryzowała się bardzo dużą konkurencją pomiędzy różnymi producentami urządzeń do jego zaparzania. W owym, powojennym czasie każda firma marzyła o jakimś wynalazku. Jak tylko jednej to się udało to wszystkie inne starały się ją naśladować.

Wsród nazwisk „wynalazców” owych czasów figurowało także nazwisko Ernesto Valente, który po rozstaniu się z Panem Gaggia kontynuował pracę z Faemą. W 1960 Pan Valente odbył podróż do Stanów Zjednoczonych. Znalazł tam małą pompę elektryczną, która była w stanie wytworzyć ciśnienie do 10 atmosfer.

Zaczęto importować te pompy do Europy i instalować je w ekspresach do kawy tzw. ciśnieniowych. Był to koniec w zasadzie dla ekspresów dźwigniowych, które zaczęły odchodzić powoli do lamusa. W barach nastąpiła istna rewolucja. Za ladą barową pojawiały się również panie zwarzywszy, że nie była już potrzebna do zrobienia espresso siła mięśni.

W latach osiemdziesiątych ekspresy ciśnieniowe, automatyczne dominowały na rynku ekspresów kawowych. Ekspresy dźwigniowe pozostały popularne w barach na południu Włoch. Można powiedzieć od Neapolu i poniżej, aż po Sycylię.

W ostatnich latach zauważa się renesans jeśli chodzi o ekspresy dźwigniowe. Na rynku ekspresów do kawy zauważa się "przesyt" ekspresami superautomatycznymi do zaparzania kawy. Właściciele ważnych i drogich restauracji, cukierni, kawiarni poznawszy działanie takiego ekspresu dźwigniowego, jakość napoju kawowego decydują się coraz chętniej na instalowanie takiego urządzenia w swoim lokalu. Dzięki takiemu eskpresowi kawiarnia czy restauracja nabywa czegoś na prawdę charakterystycznego i wyjątkowego. Nie mam na myśli tu tylko urządzenia ale także zrobionego w sposób wyjątkowy espresso, który bez porównania przewyższa jakość espresso z normalnego superautomatycznego urządzenia. W dzisiejszych czasach klient chce się wyróżniać pośród innych.

Dlaczego eskpres dźwigniowy ? Wady i zalety.


Chciałbym zaznaczyć, że ekspres dźwigniowy ma swoje zalety i wady – tych wad niestety nie można usunąć lecz zalet natomiast nie można porównać do ekspresów automatycznych. Po latach używania ekspresów elektronicznych ostatecznie zdecydowałem się na ekspres dźwigniowy.

Przekonałem się ostatecznie do ekpresu dźwigniowego jak byłem odwiedzić jednego z klientów, który używł taką samą mieszankę jak ja i podał mi takie espressso - dosłownie mnie zamurowało. W tym dniu wypiłem u niego 3 espresso. Ten wyrafinowany smak, cudowny aromat a przede wszystkim treść kawy, syropowatość, gęstość powaliła mnie. Nie mogłem uwierzyć, że taka jest różnica w mieszance – a byłem przekonany, że to co oferowałem u mnie było i tak coś niesamowitego. Okazało się, żę moja maszyna niestety nie mogła wydobyć „tego wszystkiego” z mieszanki jak ten ekspres dźwigniowy. Od momentu tego spotkania z moim klientem zacząłem interesować się dogłębnie tego typu urządzeniem. W 2011 roku w czasie wizyty na targach kawowych w Mediolanie zatrzymywałem się praktycznie tylko przy stoiskach gdzie parzono kawę z ekspresu dźwigniowego i byłem zafascynowany jakością espresso z takiego urządzenia. Postanowiłem zdobyć takie urządzenie bo chciałem mieć coś czego inni nie mają (lub ma niewielu) ale przede wszystkim dlatego, aby oferować produkt najwyższej jakości.

Działanie takiego ekspresu jest bardzo proste. Jest cylinder i tłok (podobny do tłoku w silniku spalinowym). W momencie obniżania dźwigni podnosi się tłok, do którego zamocowana jest sprężyna. W ten sposób tłok pozwala na napełnienie cylindra wodą pochodzącą z grzałki w ilości dwóch filiżanek. Puszczając dźwignię sprężyna powoduje nacisk na tłok, który to tłok z kolei naciska wodę, która przedostaje się przez wylewkę do kawy (konkretnie przez sitko znajdujące się w wylewce).

Główną wadą takiego urządzenia, które warto podkreślić jest jego powolność w zaparzaniu napoju (w porównaniu z ekspresem kolbowym tradycyjnym, elektronicznym) przede wszystkim dającym się w znak w momentach, w których mamy przed sobą dużo klientów i musimy się szybko uwijać z „robieniem” kawy.

Dlatego, też należy zawsze brać pod uwagę, że jeśli w lokalu wystarcza nam ekspres 2 kolbowy elektroniczny to decydując się na zmianę ekpresu na dźwigniowy musimy zamontować 3 kolbowy ekspres dźwigniowy. To wszystko spowodowane jest faktem, że wszystkie cylindry grup wypełniają się wodą potrzebną dozą parzenia dwóch kaw i używając kolbę np. z jedna wylewką (na jedną kawę) należy poczekać, aż z cylindra wyleci cała woda a następnie wyjąć kolbę z wylewki. W przypadku zaparzania dwóch kaw wyjmujemy kolbę po ich zaparzeniu. Tu nic się nie zmienia.

Inną wadą jest to, że zawsze musimy użyć trochę siły fizycznej przy obniżaniu dźwigni lecz do tego można się szybko przyzwyczaić. Należy zwrócić uwagę, aby nie puszczać obniżanej dźwigni ponieważ sprężyna trzymająca tłok jest bardzo mocna i istnieje niebezpieczeństwo, że taka dźwignia odbije się w sposób gwałtowny. Następnie jeśli przez przypadek wyjmiemy z wylewki kolbe zanim się skończy cały proces zaparzania to można się oparzyć wodą wytryskającą z wylewki i przy okazji okaleczyć dźwignią, która natychmiast się podniesie z całym impetem. Z wadami już skończyłem i nie widzę innych.

Chciałbym przedstawić teraz zalety.

W urządzeniu tradycyjnym, aby upuścić (czy lepiej usunąć) ciśnienie wody, która znajduje się nad kawą potrzebny jest tłoczek ze sprężyną, która napręża się ciśnieniem i które uchodzi w momencie skończenia zaparzania charakterystycznym syczeniem (syczenie czyli ujście ciśnienia, które było potrzebne do zaparzania kawy słyszymy takie syczenie w momencie nacisniecia przycisku konczacego zaparzanie kawy). Zaletą tego systemu jest to, że wyłączając przyciskiem proces zaparzenia kawy uwalniamy ciśnienie z wylewki i od razu możemy wyjąć kolbę z wylewki lecz woda, która pozostaje niewykorzystana nie jest czystą wodą lecz jest ona “zabrudzona” kawą i ta woda, która jest wysysana przez te “syczenie” brudzi nam sitko i od czasu do czasu używając sitka ślepego musimy dokonywać czyszczenia wylewki usuwając w ten sposób resztki kawy z sitka górnego i uszczelki i używając przy tym specjalnych środków do czyszczenia. Po procesie takiego czyszczenia pierwszych kilka zaparzonych kaw musimy niestety wyrzucić. I jeśli tej czynności nie wykonamy regularnie możemy pogorszyć sytuację i doprowadzić do uszkodzenia ekspresu.

W ekspresie dźwigniowym nie istnieje tzw. syczenie czyli zassanie wody w celu usunięcia ciśnienia z wylewki. Woda zaparzająca kawę przelewa się tylko w jednym kierunku (z górnego sitka poprzez wylewkę) w ten sposób nie brudzi nam wylewki i nie zapychają się dziurki w górnym sitku i dlatego też kawa zaparzana jest zawsze na swojej całej powierzchni nie ma potrzeby używanie ślepego sitka w celu dokonania czyszczenia środkami. W urządzeniu tradycyjnym w momencie zassania trochę gęstej kawy pozostaje na górnym sitku. W przypadku gdy robić się czały czas kawę to nie ma problemu. Problem pojawia się w momencie, kiedy urządzenie jest przez jakiś czas nieużywane, resztki gęstej kawy zasuszają się na górnym sitku przylegając do niego mocno. Następnie przy pierwszej robionej kawie resztki te odrywają się i razem z zaparzoną kawa wpadają do filiżanki, w której widzimy później „fusy” W urządzeniu na dźwignię tego problemu nie ma ponieważ musisz poczekać aż cały proces wylewania kawy się sam zakończy i ta woda, która schodzi z wylewki powoduje pewnego rodzaju „płukanie” górnego sitka.

W urządzeniu tradycyjnym przed zaparzanie (czy zaparzanie wstępne) dokonywane jest przede wszystkim ciśnieniem pary, która wydostaje się przed wodą. W urządzeniu na dźwignię o zaparzaniu wstępnym decyduje macchinista (barista) według swego uznania. W momencie pociągnięcia dźwigni, woda wypełnia cylinder i wlewa się na kawę, ciśnienie moczy kawę lecz nie przechodzi przez nią. Kawa jest wstępnie zaparzana i w momencie pozostawienie dźwigni następuje zaparzenie kawy.

Ostatnią zaletą lecz bardzo ważną jest stałość zaparzanego napoju. Z pewnością spotyka się często w urządzenia tradycyjnych, że raz mamy kawę lepszą a raz “troszeczkę goszą” przyczyną tej sytuacji mogą być różne powody (źle zmielona kawa, nie odpowiednio ubita w kolbie itp.) po prostu istnieją dni w których nasze espresso nie jest takie jakie w innych dniach. Otóż ten problem w ekspresie dźwigniowym nie istnieje (lub jest zminimializowane) Bardzo rzadko zdarzyło mi się używając tego urządzenia abym wyrzucił espresso ponieważ jest zrobione nie tak jak trzeba.

Namawiam wszystkich posiadaczy super automatycznych, profesjonalnych ekspresów do przynajmniej spróbowania zaparzenia kawy na ekspresie dźwigniowym, spróbowania jakości espresso - chociażby dla poszerzenia włanej wiedzy i doświadczenia.


des
Oto mój ekspres dżwigniowy. Produkcjia - La San Marco. Pojemność grzałki 12 lt. Moc 2400 W. Jest kilka firm włoskich produkujących aktualnie ekspresy dźwigniowe. Firma ta jednak ma najwiekszą sprzedaż ilościową ekspresów dźwigniowych na rynku włoskim. Osobiście jestem bardzo zadowolony z urządzenia. Jako ciekawostka osoba obsługująca ekspres dźwigniowy nazywana jest we Włoszech "macchinista" w przeciwieństwie do "barista".

Produkt pomyślnie dodany do porównania